|
Data: 2003-01-23 08:51:28
Temat: The Fucking Champs - pierwsze wrazenia
Nadawca: 
Hello tdoe
TFCh to kapela stanowiaca ostatnimi czasy przedmiot westchnien Imc
Dobasa, ktory podjal sie roli mecenasa tejze dziwnej, nikomu nie
znanej grupy.
Po trojkrotnym przesluchaniu plyt IV i V moge stwierdzic co nastepuje.
Prawde mowiac w imie zasady "dmuchac na zimne" bardzo sie balem tych
odsluchow poniewaz kol.Dobas ostatnimi czasy dosc czesto zapuszczal
sie w "quasi-progresywne" rzeznie, ktore to nie do konca do mnie
przemawiaja. Nie pomogly nawet znakomite recki umieszczone na
Caladanie. ......i jeszcze ta nazwa.......
Okazalo sie. ze faktycznie TFCh gra dosc intrygujaca muzyke.
Idac na latwizne przytocze slowa Dobasa (recka IV):
"Brzmienie w ogolnosci jest dosc ciezkie - mozna sobie przywolac na mysl
proto-metal (ciekawe, choc nader wygodnickie okreslenie) odnoszace sie do
tworczosci Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple czy Thin Lizzy, mozna
odniesc skojarzenia (powsciagliwe) do wczesnego Iron Maiden, klasycznego
progmetalu ala Teatr Marzen, poszukiwan uroczej formacji Kopecky, dotyku
mocniejszej gitary Frippa, akcentow Metalliki (Orion) tudziez klimatow
ambiento-ilustracyjno-filmowych, a nawet tych zahaczajacych o pewna
psychodelie."
I to jest swieta racja (no moze oprocz tego DT i Kopeckyego:-).
Baaardzo eklektyczna, instrumentalna muza. Jedyny spiewany kawalek
moglby z powodzeniem znalezc sie na jednej z plyt.......Thin Lizzy.
Co mnie odrobine razi w muzyce TFCh?
Obie plyty sa dosc surowo (wrecz garazowo) nagrane. Poza tym w
przeciwienstwie do innych instrumentalnych bandow w The Fucking Champs
doprawdy brakuje wokalu. Sluchajac obu plyt ma sie bolesne wrazenie
odsluchu
polproduktu studyjnego (wrecz demo) tuz przed wokalowa nakladka i koncowym
miksem:-)))
Poza tym The Fucking Champs to bardzo intrygujaca muza. Wyraznie
slychac, iz chlopacy swietnie bawia sie muzyka nie zwazajac na
stylistyczne niespojnosci. Eksperymentuja na calego.
Jezeli juz przyjmiemy, iz jest to metal progresywny (nie za nardzo mi
to okreslenie tu pasuje juz bardziej indi-rock) to na pewno nie taki
do jakiego przywyklismy.
|